Dlaczego właściwie skupiam się na malowaniu tego co piękne i zachwycające?
Po ostatniej wizycie w Krakowie i obcowaniu ze sztuką współczesną przyszło do mnie do mnie pytanie: dlaczego właściwie skupiam się tak bardzo na pięknie, sielance i i spokoju a nie poruszam tematów trudnych emocji czy relacji?
Czasem to robię, czasem potrzebuję wyrysować, czy wymalować to co w duszy siedzi i uwiera. Powstają wtedy prace tak bardzo osobiste i tak dużo mówiące o trudnym okresie mojego życia, który wydarzył się w ostatnich latach, że nie pokazuję ich światu.
Jestem introwertykiem, a te prace za dużo wiedzą, za dużo mówią, są za bardzo o mnie. To są prace bardzo czarne, bo czerpią z mojej wędrówki przez ciemną dolinę. Uwierz, że nie raz i nie dwa miałam ochotę zamalować całą kartkę na czarno. Jedną z rzeczy, które mnie wtedy trzymała w pionie było szukanie światła, okruchów dobra i piękna, zachwyt drobnostkami czy trenowanie wdzięczności. Czynności, z pozoru bardzo proste, które leczą serce i duszę.
To jest chyba główny powód dlaczego IKubi to roślinne portrety i sielankowe pejzaże, czyli to wartościowe co mnie otacza, co porusza moją duszę i daje jej radość. Właśnie tym chcę się dzielić: światłem i dobrym słowem. Niejednokrotnie usłyszałam, że moje obrazy przywołują dobre wspomnienia i skojarzenia, że patrzenie na nie po całym dniu pracy pomaga się wyciszyć i przenosi w łagodność.
W ostatnich miesiącach poszukiwałam właściwej definicji swojej misji, tego w jaki sposób i co chcę wnosić do życia innych. A ja chcę zapraszać do świata przyrody, pomagać odnajdywać w nim dobro i piękno. Szukać również w tym co nieidealne, wykrzywione i jakieś takie… dalekie od perfekcji i zjawiskowości, mówić o tym co zwyczajne i pospolite, bo właśnie to ma wielką moc. Od lat namawiam do czerpania z natury, do zanurzenia się w niej. Pragnę poprzez piękno uzdrawiać dusze zmęczone nadmiarem bodźców i złych informacji.