Skok w naturę, to czas kiedy patrzę trochę inaczej i „poprawiam” ludzi.

Podczas plenerowych warsztatów akwarelowo – rysunkowych robię korekty. Tak, tak, pokazuję uczestnikom błędy na ich pracach i nikt się z tego powodu nie krzywi i nie obraża. Dlaczego?

Uczymy się na błędach, zasada stara jak świat tyczy się również rysunku i malarstwa.

Osoba patrząca z boku widzi trochę inaczej. Tą osobą z boku jestem ja i naprawdę widzę trochę inaczej. Moim zadaniem podczas warsztatów jest przekazywanie wiedzy i pokazywanie miejsc na rysunku lub akwareli, które można zrobić jeszcze lepiej. Jeżeli trzeba, pomagam znaleźć kadr, rozplanować kompozycję, znaleźć najważniejszy fragment i wydobyć go z całości.
Czuwam nad dobrostanem uczestników i kawą.

Dlaczego to robię?
Bo uwielbiam dzielić się swoją wiedzą, umiejętnościami i pić kawę w dobrym towarzystwie ; )

Skąd ten pomysł?

Zaczęło się jak to zwykle bywa, od marzenia, żeby w okolicy powstały zajęcia plastyczne, na których będzie ciekawie. Podzieliłam się tym marzeniem z koleżanką z biblioteki i tak zaczęło się „Czwartkowe rysowanie w bibliotece” z ogromną tremą początkującego 'instruktora’. Zajęcia chyba były ciekawe, bo w swym najlepszym czasie wymagały dostawiania kolejnych stołów.

Kiedy Wszechświat usłyszy Twoje marzenie wypowiedziane na głos, zaczyna pomagać, oczywiście jeżeli marzenie ma potencjał ;). Moje najwidoczniej miało, bo powstały kolejne zajęcia, tym razem wymyśliłam tytuł: „Ołówek to podstawa”. Moi uczniowie są teraz razem ze mną w Grupie Plastyków Jaskółka z Bestwiny.
Kolejny pomysł, jaki urodził się w mojej głowie to był Skok i to nie jeden.

Skok w historię, czyli zajęcia rysunkowe w bibliotece oparte na historii sztuki w sposób bardzo lekki i zabawowy. Pamiętam dzieciaki ubrudzone węglem malujące swoje naskalne malowidła na specjalnie przygotowanej kartce papieru. Zajęcia odbywały się w bibliotece i mimo, że początkowo przychodziło dużo osób, z biegiem czasu uczestników było coraz mniej. Zdecydowałam wówczas, że pora zakończyć przygodę ze spotkaniami w bibliotece i poszukać czegoś innego.

Skok w naturę to warsztaty, które czułam, że są najbardziej moje, bo gdzie najlepiej zabrać ludzi, jak nie w naturę.
I tak został ze mną Skok w naturę, plenerowe warsztaty rysunkowo akwarelowe.
Trochę więcej przeczytasz tu:

https://www.ikubi.art/warsztaty/

Co jeszcze mogę o nich napisać, żeby zachęć Cię do wzięcia udziału?

Skok to spotkania w pięknych okolicznościach przyrody, gdzie w bardzo przyjaznej atmosferze spędzasz kilka godzin na rysowaniu i malowaniu (jest też kocyk i kawa, dla regeneracji).

Na początku jest słowo ode mnie, czyli krótki wykład wprowadzający w temat. W prosty sposób tłumaczę zasady kompozycji i perspektywy. Pokazuję również jak zorganizować sobie stanowisko w warunkach plenerowych. Prace, które stworzysz zabierasz ze sobą na pamiątkę miło spędzonego czasu. Dodatkowo zapewniam, że to, co powstanie będzie jedyne i wyjątkowe, ponieważ nie uznaję malowania jednego kadru przez wszystkich uczestników, krok po kroku za mną. Obiecuję Ci, że tego nie będzie. Moja praca polega na indywidualnym podejściu do każdego uczestnika z uszanowaniem jego widzenia świata i sposobu malowania.

Gdzie wyskoczyliśmy do tej pory?

Pierwsze spotkanie odbyło się w ogrodzie Kościoła pw. Św. Sebastiana w Bestwince w czasie, gdy przepięknie kwitły tam azalie i rododendrony.

Kolejnym miejscem był stary sad Pana F. W rześką sierpniową sobotę, kiedy prognozy pogody zapowiadały deszcze, odbyły się słoneczne warsztaty mocno relaksacyjne ze względu na cudowność tego miejsca i nastawienie uczestników.

Postanowiłam też wyskoczyć do pobliskiej Starej Wsi, gdzie znajduje się przepiękny, zabytkowy drewniany kościół z 1350 roku. Ten skok był wyzwaniem i ćwiczeniem malowania architektury. Podczas niego nie wiem jak, ale udało mi się przekonać Małgosię, żeby spróbowała zamiast latarni namalować bryłę kościoła. Nawet nie wiesz jaka chodziła potem szczęśliwa, choć najpierw twierdziła, że ona co najwyżej namaluje latarnię z placu kościelnego.

W tym roku zaplanowałam cztery wyskoki.

Pierwszy, w Starej Wsi, okazał się moim indywidualnym plenerem akwarelowym. Widocznie tego w tamtym momencie potrzebowałam najbardziej.

Drugi, odbył się ponownie w sadzie Pana F, tym razem w maju, kiedy cudownie kwitły drzewa owocowe.

Trzeci, zaplanowany jest na 20 czerwca w ogrodzi restauracji Ryszkówka w Bestwinie. Jest tam pięknie a do wyboru jest tradycyjna architektura z okolicy Bestwiny, stare drzewa owocowe, winnica i urokliwy zagajnik. Już kiedyś organizowałam tam zajęcia z rysowania architektury. To miejsce będzie bardziej gwarne niż sad Pana F,  za to z dostępem do kawy, deserów i dań obiadowych 😉

Ostatnim skokiem zaplanowanym na ten rok jest plantacja lawendy w Zabrzegu. Miejsce jeszcze mi nieznane, lawenda zaczyna kwitnąć, więc już się szykuję na odwiedziny ze szkicownikiem. Zaintrygowało mnie ta plantacja w grudniu, w momencie poznania pani Basi, właścicielki marki. Wtedy też przyszła ochota wyskoczenia tam na malowanie. Pani Basia mówiła mi, że planuje również posadzić łąki kwietne, więc kto wie, może będziemy tam częściej.

o Lawendzie za Stodołą przeczytasz tu:

https://lawendazastodola.pl/

Co teraz?

Przed nami jeszcze Skok w Ryszkówce 20 czerwca i Skok w Lawendę za stodołą na początku lipca (prawdopodobnie 3 lipca, termin jeszcze nie jest ustalony).
Jeżeli masz ochotę dołączyć do nas, skontaktuj się ze mną w najwygodniejszy dla Ciebie sposób.